Bilety Bilety

Na nasze zaproszenie

koncertowały w Polsce gwiazdy światowej muzyki: Bon Jovi, Jennifer Lopez, Guns' N Roses, Thirty Seconds to Mars, Placido Domingo, Elton John, Andrea Bocelli, Bryan Adams, Justin Bieber i Michael Bublé

 

2019-11-18

a-ha

Skrywane emocje eksplodowały, zespół A-ha zagrał w Warszawie


Zespół A-ha sprawił, że warszawski wieczór był muzycznym powrotem do przeszłości. Publiczność tańczyła, śpiewała i bawiła się dając upust swoim emocjom, kto wie, skrywanych może od trzydziestu lat!? Grupa potrafiła porwać fanów niczym największa młodzieżowa gwiazda. I choć koncert zakładany był jako siedzący, pozostał nim jedynie z nazwy. A do tego publiczność na Torwarze stawiła się w komplecie!


Odnoszący największe sukcesy w latach 80. zespół A-ha przyjechał do Polski po 10 latach od ostatniego koncertu. I widać było, że na ponowny ich występ był już najwyższy czas! Wydarzenie ogłoszone zostało rok temu w listopadzie i praktycznie od razu bilety się wyprzedały.

 

- Grupa fanów zasypywała nas pytaniami:  czy będziemy mieli jakieś ekstra zaproszenia – tak właśnie działa fenomen grupy A-ha – mówi Kamil Baleja, dziennikarz muzyczny Radia Złote Przeboje. Niestety, sporej grupie fanów nie udało się kupić biletów.


Osobliwość zespołu, który powstał 37 lat temu, trudno zdefiniować. Czy to melodyjne piosenki na czele z „Take On me”, liryczny i pięciooktawowy głos Mortena Harketa, burzliwa historia  kończenia i reaktywowania zespołu, a może to wszystko razem? Po olbrzymiej popularności w okresie, kiedy cały świat zachwycał się teledyskiem do pierwszego singla, nastąpił spadek zainteresowania zespołem i w 1994 roku postanowiono o zakończeniu kariery. Grupa reaktywowała się jednak po czterech latach, ale w 2010 roku ponownie zakończyła działalność, grając w grudniu pożegnalny koncert. W 2015 roku członkowie A-ha znowu się zeszli. Od ostatniej reaktywacji wciąż trwają, a wiele koncertów na całym świecie jest całkowicie wyprzedanych, zapewne też ku zdziwieniu ich samych. Ostatnie występy w Niemczech osiągnęły status sold out, jak również przyszłoroczne w Stanach Zjednoczonych! No i w Polsce również okazał się strzałem w dziesiątkę.


Pierwszą część koncertu w Warszawie w całości wypełniły utwory z pierwszej płyty „Hunting High and Low”, której poświęcona jest obecna trasa koncertowa. Zespół przywitał się z polską publicznością największym hitem „Take On Me”. Przebój uzyskał już niemal miliard wyświetleń na YouTube i jest drugim pod względem wyświetleń evergreenem  z lat 80. I tę popularność można było poczuć w dwójnasób. Publiczność od razu podniosła się z krzeseł i razem z zespołem śpiewała wielki hit. To było to, na co dzisiaj czekała. Raczej rzadko się zdarza, aby swój największy przebój zespół zaprezentował już na samym początku koncertu. A tak właśnie postanowiło zrobić A-ha, łamiąc wszelkie stereotypy. Nostalgicznie zrobiło się przy tytułowym utworze: zamigotały światełka w telefonach, gdzieniegdzie przytulano się w tanecznym uścisku… Wiele osób śpiewało, a na chwilę Morten przestał śpiewać i na telebimie pokazano publiczność, która doskonale pamiętała słowa „Hunting High and Low”. Gdy wszystkie piosenki  z pierwszej płyty wybrzmiały, fani mieli dwadzieścia minut na zebranie sił do drugiej części koncertu. Ta odsłona wydarzenia przyniosła większą różnorodność w doborze repertuaru. Przedstawione zostały utwory z drugiej, trzeciej i czwartej płyty: „ Scoundrel Days”, „Stay on These Roads” oraz „East of the Sun, West of the Moon” oraz ósmej i dziewiątej: „Analogue” i „Foot of the Mountain”. Wiele z nich publiczność śpiewała razem z zespołem. Dopełnieniem całości były efektowne wizualizacje. Morten Harket, Magne Furuholmen i Paul Aaktaar Savoy sprawili wielką muzyczną ucztę swoim fanom, którzy mogli choć przez chwilę cofnąć się do przeszłości. A do tego koncert oglądał komplet publiczności!


-  Miałem obawy, czy  ktoś, kto był w stanie pobić rekord Guinessa, występując na stadionie Maracana jeśli chodzi o największą liczbę widzów na płatnym koncercie muzyki rockowej, będzie w stanie wystąpić na dużo mniejszej przestrzeni dla dużo mniejszej publiczności i zagrać z taką samą dużą energią. Koncert był jednak rewelacyjny. Wszyscy chóralnie śpiewali ich największe przeboje, no a kiedy zabrzmiały pierwsze dźwięki „Take On Me” – miałem wrażenie, że warszawski Torwar eksplodował, niczym katowicki Spodek. Pozostaje pytanie: kiedy grupa A-ha kolejny raz wystąpi w Polsce – podsumowuje Kamil Baleja z Radia Złote Przeboje.

 

- Był to kolejny w całości wyprzedany koncert zorganizowany przez Prestige MJM. To prawdziwa przyjemność organizować wydarzenie dla tak dużej liczby fanów. Wcześniej komplety publiczności wypełniały hale między innymi w organizowanych przez nas koncertach: Justina Biebera w Krakowie, Justina Timberlake’a w Gdańsku, Roda Stewarta w Łodzi, Backstreet Boys w Warszawie, a także Andrei Bocellego na stadionie w Poznaniu. Zapełnione po brzegi areny oraz stadiony to wspaniałe emocje. Uwielbiamy takie sytuacje. Podobnie zresztą, jak i artyści – komentuje Mateusz Pawlicki z agencji Prestige MJM, która zorganizowała koncert A-ha w COS Torwarze.

 

Galeria

 

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać najnowsze informacje
na swoją skrzynkę pocztową, podaj swój adres e-mail.